Opał, Floral Bugs - Esencja tekst piosenki (lyrics)
Opał [Łukasz Opiłka] Chorzowie, Polska
[Opał, Floral Bugs - Esencja tekst piosenki lyrics]
I wierzę w hajs wierzę w stałość, wierzę w
Chwile, wierzę w siłę, i wierzę w nas
Wierzę w miłość i nienawiść
I że miłość jest tylko raz
I że każdy potrafi zabić
Bo człowiek to zwierzę, bo człowiek to ja
Wierzę w depresję, w Mikołaja, wierzę
Że pieniądze potrafią dzielić
Wierzę w samobójstwa i nieznaną magię
Wierzę w kompleksy i zielone elfy
I swoje pięści, i w swoje
Serce, i moje kwiaty, i nagie zdjęcie
Nie wierzę, że mniej oznacza więcеj
Chociaż z kontrastu stworzę esencję
Ja to krew i biała róża
Ja to opluty pluszowy miś
Ja to sól i rozciętе usta
Ja to w jednym owca, i wilk
Ja to zapałka i motyle skrzydła
Ja to otwarty miłosny list
Ja to czysta prawda i brudna
Fikcja, Ty jesteś mną, h4J4 to Ty
Nie wiem, jaki mam być
Wiem jak łatwo można zbrudzić biel
W sobie noszę słońce
Pewnie przez to ciągle rzucam cień
Wymieszaj we mnie emocje
Nawet jeśli miałby to być tylko ból i lęk
Gdzieś pomiędzy starym, nowym, złem i
Dobrem, dniem i nocą, ciągle budzę się
Nie wiem, jaki mam być
Wiem jak łatwo można zbrudzić biel
W sobie noszę słońce
Pewnie przez to ciągle rzucam cień
Wymieszaj we mnie emocje
Nawet jeśli miałby to być tylko ból i lęk
Gdzieś pomiędzy starym, nowym, złem i
Dobrem, dniem i nocą, ciągle budzę się
Nie wierzę w miłość za banknot
I tanio kupiony szacunek
Wymieszałem zapach Palo Santo z
Świeżo ukręconym południowym skunem
Moja dusza to jebana skrajność
Ale te skrajności piszą nowy numer
Dawno już nie wierzę w nic
Za darmo, tutaj każdy, kurwa
Gra na swój rachunek
Wierzę w energię przyciągania sił
Których nie rozumiem
Wierzę w depresję i takie sny
Z których się już nie obudzę
Wierzę w koneksje, nie wierzę w ludzi
A wierzę w obcych i złą esencję
Tam, gdzie jest muza i miłość, i
Wiara, że to gówno jebnie, to moje miejsce
Ja to pusta biała kartka
Zapisanych wspomnień
Ja to rzeki, morza, oceany
Które płoną ogniem ja to bliskość
A w oddali chyba mogę czuć ją ciągle
Stoję, by ruszyć, umieram, by żyć, Ty
Jesteś mną, H4J4 to yeah, yeah
Nie wiem, jaki mam być
Wiem jak łatwo można zbrudzić biel
W sobie noszę słońce
Pewnie przez to ciągle rzucam cień
Wymieszaj we mnie emocje
Nawet jeśli miałby to być tylko ból i lęk
Gdzieś pomiędzy starym, nowym, złem i
Dobrem, dniem i nocą, ciągle budzę się
Nie wiem, jaki mam być
Wiem jak łatwo można zbrudzić biel
W sobie noszę słońce
Pewnie przez to ciągle rzucam cień
Wymieszaj we mnie emocje
Nawet jeśli miałby to być tylko ból i lęk
Gdzieś pomiędzy starym, nowym, złem i
Dobrem, dniem i nocą, ciągle budzę się