Paweł Bokun - Biedronka tekst piosenki (lyrics)
[Paweł Bokun - Biedronka tekst piosenki lyrics]
Pozwiedzać kolorowy Rzym
Cisnę miejskim busem
Ledwie żywy do roboty w GDY
W dystopijnej hucie
Co zakuwa biedne polskie łby
Chcę stąd cichcem uciec
Kiedy w obraz wlepiasz mi się ty
Jesteś jak słonko, co rozświetla wieczną noc
Piękną biedronką, w roju tępych, wrednych os
Jesteś jak ponton, którym Jack doścignie Rose
Chciałbym Cię dotknąć
A boję się chociażby podnieść wzrok (Whoop)
Mówię to na grupie
Koneserów mniej lub bardziej win
Tu gdzie każdy rupieć
Chciałby przestać wreszcie czuć się nim
Mordy co ja muszę, znaczy
Mój kolega zrobi z tym
Weźże rusz się słupie
Świat nie będzie ciągał cię za pysk
Jesteś jak słonko, co rozświetla wieczną noc
Piękną biedronką w roju tępych, wrednych os
Jesteś jak ponton którym Jack doścignie Rose
Chciałbym Cię dotknąć
A boję się chociażby podnieść wzrok (Whoop)
Dzisiaj jestem super
Dzisiaj miną moje szare dni
Frunę srogim susem
Na przystanek wiejskiej linii K
We łbie mam komputer
Co przelicza jak się sprawnie wgryźć
W twoją biedną duszę, motor rusza
Więc ja prędko z nim
I nagle słyszę:
Panie Pawle, ja jestem terapeutką, a ośrodek
Terapeutyczny to nie jest dobre miejsce
Żeby mi pan mówił takie rzeczy
Jesteś jak słonko, co rozświetla wieczną noc
Piękną biedronką w roju tępych, wrednych os
Jesteś jak ponton którym Jack doścignie Rose
Chciałbym Cię dotknąć
A boję się chociażby podnieść wzrok (Whoop)